A może morze?

 

Pierwsze mieszkanie nad morzem zrealizowaliśmy 5 lat temu, to jest 4 z kolei, które mieliśmy przyjemność aranżować.

Założeń projektu było wiele. Florian zgłosił się do nas już z zarysem każdego z pomieszczeń. Miał sprecyzowane wstępne koncepcje, którym trzeba było nadać jednolitą całość.

Mieszkanie dostaliśmy w stanie deweloperskim. Florkowi zależało na czasie, więc staraliśmy się urządzić 52m2 w sposób prosty, bez rewolucji i zmian w elektryce oraz podłączeniach wod-kan. Po odwiedzeniu paru sklepów z podłogami Florek zakochał się wręcz w ciemnej podłodze laminowanej o wzorze dębu rustykalnego. To stało się naszym punktem wyjścia do dalszego projektowania. Ciemna podłoga wymusiła na nas jasne ściany, więc aby wnętrze nabrało eleganckiego charakteru, dodaliśmy białą drobną cegłę na ścianie przełamaną niebieskim zimnym pasem. Kuchnie postanowiliśmy podkreślić bardziej zdecydowanymi kolorami, czyli białym i bardzo ciemnym szarym. W salonie zawieszono też zasłony w tym ostatnim kolorze. Sufity podwiesiliśmy zarówno w kuchni, jak też w salonie, korytarzu i łazience. Postawiliśmy też na bardzo proste oświetlenie. 

Łazienkę zaprojektowaliśmy w jasnym szarym kolorze z wykorzystaniem płytki "all in white" o wzorze fali firmy Paradyż. 

Sypialnia zaś zyskała ogromną tapetę w błękitach na ścianie za zagłówkiem łóżka, szafę z frontem lustrzanym i małą toaletkę. Ostatni pokój na tą chwilę jest pokojem gościnnym, ale w przyszłości będzie pokojem przyszłego maluszka. 

W mieszkaniu przemycone zostały "małe smaczki" w klasycznym stylu. 

 

architektura wnętrz architektura wnętrz architektura wnętrz architektura wnętrz architektura wnętrz architektura wnętrz architektura wnętrz